Targi to wyścig – o uwagę, kontakty i zapamiętanie. Masz kilka sekund, żeby ktoś zauważył Twoje stoisko. Kilka minut, żeby nawiązać rozmowę. I jedno podejście, żeby zostawić po sobie ślad. Jak to zrobić? Daj coś, co ludzie zabiorą do domu i będą używać. Tak właśnie działają gadżety reklamowe.
Ale uwaga – nie chodzi o byle co. Zły gadżet? Trafia do pierwszego kosza za rogiem. Dobry? Pracuje na Twoją markę przez długie miesiące.
Jakie gadżety faktycznie działają na targach?
Torby materiałowe z nadrukiem – nie dość, że pomagają nosić inne rzeczy z targów, to jeszcze robią Ci darmową reklamę w całej hali. Must-have.
Powerbanki, kable 3w1, uchwyty na telefon – każdy ma telefon, każdy go ładuje. Taki gadżet = praktyczne, używane, widoczne.
Notesy i długopisy – klasyka, ale tylko jeśli są dobrze zaprojektowane. Nie plastikowe bazgroły, tylko elegancki zestaw z Twoim logo.
Breloki z funkcją – otwieracz, miarka, lokalizator? Super. Sam brelok bez sensu? Meh.
Mini zestawy survivalowe na targi – np. chusteczki odświeżające, mała butelka wody, cukierek miętowy. Opakowane w estetyczną torebkę z Twoim brandingiem = złoto.
Gadżet „wow” – coś nietypowego, co robi wrażenie. Fidget cube z Twoim logo? Personalizowany zapach do auta? Mini-zestaw do pielęgnacji brody? Tu się liczy pomysł.
Czego NIE rozdawać?
- Tanie plastikowe długopisy – każdy ma ich tysiące.
- Uloteczki bez wartości – lądują w śmietniku szybciej niż zdążysz powiedzieć „marketing”.
- Przestarzałe gadżety typu podkładki pod myszkę – serio, kto tego jeszcze używa?
- Cokolwiek, co wygląda tanio i rozpada się po pierwszym użyciu.
Podsumowanie?
Na targach liczy się pierwsze wrażenie. Dobrze dobrany gadżet reklamowy może przyciągnąć do stoiska, wywołać rozmowę i sprawić, że ktoś zapamięta Cię na długo. Słaby – tylko zmarnuje budżet.